Jestem

Mówiłam wam, że mam zespół? Nie? To już mówię. Ja mam na imię Stefka, piszę teksty i gram na perkusji. Oprócz mnie oczywiście jest też nasza gwiazda – narcystyczny, upierdliwy Olek, który na dodatek nie lubi wódki. Ale za to sytuację ratują: Maciej zwany powszechnie Bułą – nasz gitarzysta, który poza gitarą i swoją dziewczyną świata nie widzi, Iwo – basista i gość okazjonalnie koncertujący na ukulele. Iwo lubi pierogi, ale nie znosi słowa „podgardle”. To tyle o ludziach.
Zaczynaliśmy jako kapela grająca ostrego rocka, ale ostatnio znacznie zmieniliśmy swój profil. Szukam nowych inspiracji. Staram się odkrywać te obszary muzyczne, którymi do tej pory nie zaprzątałam sobie głowy. Podczas jednej z prób, wpadliśmy z chłopakami na pomysł, że może przydałyby się nam jakieś chórki. „Fajnie – pomyślałam, ale przecież oprócz tego, że nie mamy takich piosenek, to nasza muzyka przecież zupełnie nie pasuje do 4 dziewczyn śpiewających w tle wysokie cis”, postanowiłam jednak nic im nie mówić i zobaczyć jak cała sytuacja się potoczy. Nie uwierzycie, ale Olek zaproponował, żebyśmy zrobili kilka aranżacji z wiolonczelą (jak go znam to pewnie bardziej mu chodzi o tę wiolonczelistkę…). Na początku zupełnie nie byłam przekonana, ale postanowiłam, że może to jest jakaś myśl i warto spróbować. Nazajutrz rozpoczęliśmy poszukiwania nowych muzyków do naszej ekipy. Iwo cały czas szeptał mi, że nie wydaje mu się, żeby to był dobry pomysł, ale nie chciał denerwować Olka, więc musiał się ugryźć w język. Po rozesłaniu wici zgłosiło się do nas kilka dziewczyn. Postanowiliśmy urządzić przesłuchanie. Okazało się, że 3 z nich są naprawdę kompetentne, co więcej – bardzo ładne. Patrzyłam na chłopaków, widziałam ich rozochocone twarze i już wiedziałam, że je weźmiemy. Stan na ten moment wygląda tak: perkusistka, wokalista, gitarzysta, basista, 2 chórzystki i wiolonczelistka. Usiedliśmy wspólnie w naszej „próbowni”, a po kilku piwkach tak rozwiązały nam się języki, że propozycje na nowe kawałki zaczęły się sypać jak z rękawa. „Może nie będzie tak źle – pomyślałam i znacząco spojrzałam na Iwo”. Po kilku kacach, kiedy wszyscy byliśmy w miarę żywi i zdolni do pracy, zaczęliśmy ćwiczyć. Nie zaprzeczę – było między nami trochę spięć (zgadnijcie, kto jest najbardziej konfliktowy?), ale w sumie pracowało nam się całkiem dobrze. Dziewczyny (Asia i Pola, które śpiewają i Anka, która przygrywa nam na wiolonczeli) są super, dobrze nam się rozmawia, praktycznie od razu złapały jaki efekt chcemy osiągnąć. Zastanawiamy się poważnie czy tego projektu nie przeciągnąć i nie nagrać z nimi całej płyty. Anka sama zaoferowała się, że zaprojektuje nam okładkę nowego krążka, mówi też, że musimy sobie nowy brand wypracować. Nie wiem co to w ogóle znaczy, ale potulnie zgadzam się i uznaję, że skoro się zaoferowała – niech działa. Kurczę, naprawdę wydaje mi się, że w końcu trafiliśmy na dobry tor. Muzycznie jestem o nas spokojna, bardziej martwi mnie tylko możliwość, że moi mężczyźni zaczną się dobierać do dziewczyn i zrobi się naprawdę niezły sajgon, a z naszej płyty – nici. Ale Buła mnie cały czas uspokaja, mówiąc, że na takich dziwaków nikt się nie skusi. Cóż, patrzę właśnie jak próbują zjeść na raz jak najwięcej cukierków i myślę, że chyba ten Buła to jednak ma rację.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s