Na start

Dwa słowa wstępu: wszystkie teksty publikowane są moją własnością.
W dzisiejszym opowiadaniu założyłam sobie, że jedną historię opiszę z 3 perspektyw. Czekam na opinie 🙂

Obudziłam się, bo jasne światło jarzeniówek nade mną przebijało się przez moje szczelnie zaciśnięte powieki. Kątem oka zobaczyłam krzątających się koło mnie zielonych ludzi. Nie, wcale nie kosmitów, a jedynie lekarzy- jak się później okazało. Nieświadoma co się dzieje, patrzyłam na to jak na jakiś przyrodniczy film na Animal Planet… Chyba zemdlałam. Tak mi się przynajmniej wydaje, bo nic więcej nie pamiętam. Jak teraz o tym myślę, to przypominam sobie, że lekarze i pielęgniarki mnie uporczywie o coś wypytywali. Pewnie czy jestem na coś uczulona. Rozejrzałam się gdzie właściwie jestem. Do cholery, ale tu zimno. Jestem w jakiejś dziwnej sali, nikogo tu nie ma. Przepraszam, czy ja na coś tu czekam? Wszystko mnie boli, nie mogę się podnieść. Albo nie mam na to siły, sama nie wiem, chęci właściwie też nie. Zimno mi. Znajdzie się tu dla mnie jakiś koc? Odpowiedziała mi tylko głucha cisza.

Kiedy dowiedziałem się, że Monika miała wypadek z przerażeniem rzuciłem wszystko i pognałem do szpitala. Szefowi w drzwiach krzyknąłem, że muszę wyjść. Jak na złość samochód postanowił zastrajkować. Kiedy w końcu, po 3 próbach odpalił, ruszyłem najszybciej jak mogłem. Na izbie przyjęć ruda, znudzona pielęgniarka niechętnie spojrzała w stos papierów i głosem skrzeczącej żaby powiedziała „Żona jest teraz badana, niech tu siada i czeka”. Próbowałem siedzieć i czekać spokojnie, ale adrenalina krążąca po moim ciele sprawiała, że nie byłem w stanie wytrzymać w jednej pozycji dłużej niż 18 sekund (wiem, bo mierzyłem). W myślach jak mantrę powtarzałem sobie „będzie dobrze, będzie dobrze”. Po półgodzinnym, nerwowym spacerze od żółtej ściany do czerwonej, moja cierpliwość się wyczerpała. „Czy w tym szpitalu są w ogóle jacyś lekarze?! Proszę mi natychmiast powiedzieć co z moją żoną!” – warknąłem dość głośno na rudą żabę za biurkiem, niechcący zwracając na siebie uwagę całej poczekalni. „Siada i czeka” – to jedyne co usłyszałem.

A tak przyjemnie zacząłem dzień! Najpierw basen, sauna, później skoczyłem na szybkie śniadanie do pobliskiej knajpy. Tego dnia serwowali pyszne, cieplutkie panini. Wydaje mi się, że wyczułem tam miętę. Nie jestem krytykiem ani znawcą, ale to chyba dlatego były takie smaczne. Zrelaksowany, udałem się do szpitala, gdzie o 9 zaczynał się mój dyżur. Tradycyjnie – rozgościłem się w biurze, poprosiłem Gosię o zrobienie kawki i czekałem na tony papierkowej roboty, która zazwyczaj przybywa do mnie z miłym uśmiechem Doroty dokładnie o 9.40. Po wypełnieniu formularzy a540, a620, eGTH23-9 i najtrudniejszego u78 postanowiłem się zdrzemnąć. Gdy otworzyłem oczy zobaczyłem tylko długą białą rajstopę, znad której usłyszałem „Doktorze Gugała, doktor Dziurka już idzie, więc niech Pan szybko wstanie, mamy ranną z wypadku”. Cóż było robić, poinstruowałem treściwie, acz krótko Bożenę, sam wdziałem moje najnowsze szare, szalenie wygodne buty i powoli wytoczyłem się z dyżurki. „A niech to – pomyślałem, miałem nadzieję, że dzisiaj nic się nie będzie działo”, szczerze mówiąc liczyłem, że dzisiaj sami emeryci z nadciśnieniem się u nas zjawią. Niestety, ale nie dane było mi tego dnia odpocząć w pracy. Usłyszałem tylko „Monika, lat 34…” i już wiedziałem, że to była moja ostatnia kawka na dzisiaj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s