Siła przyzwyczajenia

Based on true story.
Przeczytałam ostatnio wypowiedź Sylwii Chutnik – jedynej (chyba?) kulturoznawczyni znanej szerszej, niewtajemniczonej publiczności, o tym, że dziennikarze oczekują od niej ciągłego buntu, szału, a najlepiej krzyków. A dlaczego? Ponieważ Chutnik ma kolorowe włosy, tatuaże, kolczyki, ukończyła gender studies (a jak wiadomo gender – temat chwilowo przebrzmiały i poobijany, odpoczywa w narożniku i czeka na swój spektakularny powrót), do tego dochodzi działalność feministyczna. Pełen pakiet po prostu! Ona sama mówi, że nie chce już krzyczeć i wojować. Okazuje się, że skoro nie głosi już kontrowersyjnych poglądów przestała być interesująca dla mediów i prasy. Czy to znaczy, że już przestała mieć ciekawe i ważne rzeczy do powiedzenia? Co takiego się zmieniło? Rozumiem, że media potrzebują pożywki, a to najzwyczajniej w świecie nie jest chwytliwe. Przeraża mnie stereotypowe podejście dziennikarzy, którzy widząc taką osobę z góry zakładają, że jest buntownicza, agresywna i prędzej pójdzie z kimś na noże niż na argumenty. Od razu przypomina mi się sytuacja z Agnieszką Chylińską, której ewolucję mogliśmy oglądać przez wiele lat (z brzydkiej, czarnej i mrocznej diablicy w dojrzałą niestroniącą od różu przykładną matkę i żonę). Nie widzę w tym nic niesamowitego. Kobieta urodziła dzieci, zmieniła podejście do życia. Sama o tym otwarcie mówi, jednak ciągle jest jej zarzucana nieszczerość i zaprzedanie się komercyjnym wartościom. Dla mnie absurd! Można nie lubić jej w nowej-popowo-blond wersji, ale zarzucanie jej, że kiedyś była inna, jest dla mnie argumentem z kosmosu (żeby nie powiedzieć że skądinąd). Cóż, Drodzy Państwo, ludzie się zmieniają. Prawda stara jak świat i jeden dzień dłużej. Skąd to święte oburzenie? Nie rozumiem. Ale co tu opowiadać o dziennikarzach i ludziach, których nie znam? Przechodząc na własne podwórko – raz na zajęciach się wypowiedziałam krytycznie o znanym prezenterze Kamilu D. W ciągu tygodnia chyba z 8 razy zapytano mnie o czym napiszę ten felieton… Kiedy mówiłam, że jeszcze nie wiem, z każdej strony słyszałam sugestie, że powinnam napisać o panu z TVN-u…  Uznałam, że czas przełamać tę siłę przyzwyczajenia i napiszę o czymś innym. Chyba nie do końca mi się to udało, bo jednak Kamil D. pojawia się i tutaj. Macie co chcieliście, idźcie w pokoju!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s