Złap mnie jeśli potrafisz

Co zrobić kiedy czujesz, że już śmierdzisz żulem? To nie jest przenośnia, mówię tu o takim prawdziwym kwaśnym, drażniącym nos zapachu. No toż to ciężka sprawa… Możesz się temu albo poddać i zaakceptować albo udawać, że problemu nie ma. Żadna opcja nie jest dobra. Ja póki co udaję, że problemu nie ma, choć w rzeczywistości ledwo mogę znieść mój odór i wygląd. Niestety na pewne sytuacje się nic nie poradzi. Bardziej od smrodu żula przeszkadza mi ciągnący się od dawna (a nie od paru godzin) smród tchórza. Woń to o tyle nieprzyjemna, bo tylko ja ją czuję. Uciekam w życiu od wielu rzeczy. Od ewentualnych facetów (zawsze kończy się na kolegowaniu) – jestem odpychająca, chyba podświadomie. Uciekam od zmian – choćby pracy, od dzielności, od diety, od ćwiczeń. Dzisiaj uciekłam też od rodziny. No może nie do końca, ale tak się czuję. Wrócę do nich, oczywiście, ale tak się czuję – jak uciekinier. Jest mi ich przez to bardzo żal. Największą krzywdą dziecka, prawdziwym bólem serca jest ten moment, kiedy widzisz swoich rodziców płaczących. To jest prawdziwa tragedia i dramat. A najgorsze, że chyba nie da się tego uniknąć. Moja ucieczka to półroczny erasmus-orgasmus. Najśmieszniejsze, że wcale nie chciałam tu przyjechać. Próbowałam się nastawić, zmienić głośno opowiadając innym, a tak naprawdę przekonać samą siebie. Tłumaczyłam sobie, że ta niechęć to z przepracowania, z braku czasu… Niestety nie. Ostatnio uświadomiłam sobie okrutną prawdę – marzę już o dziecku. O niczym innym jak o małym pyzatym siuśku. Moim jedynym strachem w życiu (i to jest rzecz, która mnie zamraża od środka i aż boję się do niej przyznać) jest to, że nigdy nie uda mi się tego jedynego marzenia zrealizować. Dla wielu to tak prosty i oczywisty krok – założyć rodzinę. Ot, błahostka. Dla mnie to sens, cel, nadrzędna wartość i moje największe pragnienie. Idylla nieomal. Ale ja nie oczekuję gwiazdki z nieba, potrafię ciężko pracować i nie boję się wysiłku, kiedy czegoś chcę. Czy to, żeby widzieć i czuć koło siebie czyjeś szorstkie plecy to tak wiele? Czy możliwe jest coś lepszego od pociesznego malucha, który jest TWÓJ i ZAWSZE BĘDZIE?! Dla mnie odpowiedź jest jasna. Ale ja jestem nie z tej epoki. I cierpię.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s