Prawie jak Kerouac (historia cz.2)

CD

Olo nadal nic nie odpisywał. Były dwie możliwe przyczyny tego stanu: śpi jak suseł albo znowu zgubił telefon. Chociaż właściwie była też trzecia możliwość: Olo się obraził – rzadko mu się to zdarzało, ale jednak. Fasola obawiała się, że to jeden z tych dni. Uśmiechnęła się na samą myśl o tym, że Olek może mieć PMS. W końcu prawdziwa z niego dama, nie? Klikając w zaparowany ekran, Fasola nie zauważyła dziury w chodniku, wielkości co najmniej Bajkału. Weszła w nią pewną stopą, a wyszła mokrą i jak mówił Olo „zadepniętą”. Normalka… Prychając nad własnym nierozgarnięciem Fasola postanowiła skupić się nad wykonaniem zadania – to jest dotarciem do chaty Olasa. Udało jej się utrzymać pełne skupienie przez jakieś sześć i pół minuty, później jej uwaga przeniosła się na uroczo krakające wrony (nikt na świecie nie wie czym są „uroczo krakające wrony”). Kiedy poczuła, że jej wyobraźnia zaczyna przyćmiewać racjonalnego GPSa w hipokampie, przestawiając się na tryb „rzeczywistość” została brutalnie, paskudnie i możliwie ohydnie ochlapana brejowatym czymś, co znajdowało się na skraju ulicy. Wściekła jak osa, wygrażając kierowcy zielonego opla ruszyła marszowym krokiem w górę ulicy, ciągle próbując dodzwonić się do gospodarza. Nic z tego. Olek nie odpisywał, nie podnosił słuchawki i nie dawał jakiegokolwiek znaku życia. Zrezygnowana dreptała w kierunku rynku, który musiała przeciąć… Jeszcze tylko 3 ulice i już będzie na miejscu. Żeby uspokoić skołatane nerwy odpaliła sobie Michaela Buble na swoim zdezelowanym iPodzie i wydmuchała zasmarkany nos. Kiedy tak szła i myślała odezwał się jej telefon. „To pewnie Olek się w końcu ogarnął!” – pomyślała. Otóż nie – dzwoniła mama. „Ok, 3 wdechy… Bądź miła” – upomniała samą siebie.

„Halo? Cześć mamuś!”

„Dziecko!! Gdzie Ty jesteś?!” – nerwowym głosem zapiszczała Tamara

„Mówiłam przecież, że wychodzę. Wiedziałaś o tym, mówiłam Ci dzisiaj dwa razy przecież” – podirytowanym tonem odpowiedziała Fasola

„Miiii? Ja nic nie wiedziałam! A nie chciałaś się zobaczyć z ciociami i wujkami?”

„Mamuś, wiesz przecież, że jestem zajęta. Robimy projekt dzisiaj”

„Ach tak. No dobrze, w takim razie baw się, ale nie wróć do domu za późno!”

„Tak jest panie sierżancie! Ubaw będzie po pachy. Będę przed północą. Serwus” – i kliknęła czerwoną słuchawkę. Nigdzie człowiek nie ma swobody, kiedy oni w końcu zrozumieją, że nie mogą mnie uwiązać w domu?

Podczas tych jakże życiowych rozmyślań Fasola zorientowała się, że minęła skręt w Olkową ulicę. „Jak zwykle…”- burknęła na siebie w myślach. Dziarskim krokiem, przemoczona do suchej nitki zawróciła i po 1,5 piosenki Pana Buble była już pod domem Olka.

Ding dong.

CDN.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s