Z zupełnie innej beczki

Kasia, jako że uważała się za intelektualistkę, miała zdanie na prawie każdy temat. Sporą część jej wolnego czasu (a zazwyczaj każdego czasu) niezależnie, czy spędzała go produktywnie czy wręcz przeciwnie, pochłaniało jej myślenie. Tak, takie zwykłe myślenie. Uwielbiała to uczucie, kiedy czuła, że wszystkie szare komórki jej dobrze wytrenowanego mózgu pracują na 3 zmiany z turbodoładowaniem. Nieporównywalną z niczym frajdę sprawiało jej doszukiwanie się błędów w czyimś, a jeszcze lepiej, w swoim myśleniu. Ona nazywała to normalnie – błędami w toku myślowym, ale jej chłopak nazywał to dosadniej. Mówił, że Kasia ma w zwyczaju wyszukiwać kiedy ktoś „robi kurwę z logiki”.

Od jakiegoś czasu nie czuje się najlepiej. Nie mówi o tym nikomu. No bo po co? A w sumie jak o tym powiedzieć? Sama nie wie. Pierwszy raz w życiu zdarza jej się, że utknęła w martwym punkcie i nie wie co ma myśleć. Jej świetnie sprawująca się wcześniej maszyneria, działająca zawsze z precyzją austriackiego zegarka (nie poważy się powiedzieć, że szwajcarskiego, to przecież byłoby już perfekcyjne zuchwalstwo) zaczęła ją zawodzić. Zaczęła się zastanawiać, kiedy nadchodzi moment, że należy się już martwić, że to już za dużo? No bo gdzie jest ta cezura? Kto ją wyznacza i jak ją rozpoznać? Przecież chodzi o metaforyczne rzeczy, tu nie ma pomocnego celnika (sama dostrzega tutaj oksymoron), który wskazał by jej odpowiedni kierunek.

Za długo, za długo jest nie tak jak powinno. Nie pamięta od kiedy to ma. Takie poczucie obojętności. Strasznie zdradliwe uczucie. Nie wie kiedy i jak to „coś” się w niej zagnieździło. Zupełnie niepostrzeżenie. Jak najlepszy włamywacz, który nie zostawia żadnych śladów. Włamanie zostaje odkryte dopiero po fakcie, długo długo po fakcie.

Jest jej już wszystko jedno gdzie, kiedy, co i jak się będzie z nią działo. Zdaje sobie sprawę, że sama robi w tym momencie kurwę z logiki, ale nie uznaje za stosowne by się tym przejąć w tym momencie.

Uświadamia sobie, że wszystko co ją w życiu spotyka – studia, wyjazdy na wszystkie wycieczki, praca i stypendium zagraniczne, to wszystko nie są jej wybory. Tylko czyjeś. Ktoś je podejmuje za nią. A ona nie protestuje. Chociaż na co dzień potrafi być wyszczekana.

No właśnie. Jest jej już wszystko jedno. Kasia lubuje się w sucharskich stronach fejsbukowych. Trochę przez snobizm. Ale ją to naprawdę bawi. Gdzieś ostatnio przeczytała wypowiedź jednego (na potrzeby historii nazwijmy go Januszem) typa, który napisał, że jakiś czas temu przestał bać się śmierci. Bo jest to mu po prostu obojętne.;. czy sądny dzień nadejdzie za 7 minut, jutro, w przyszłym tygodniu czy za 48 lat.

Kasia uświadamia sobie, że się tak samo czuje. Ale nawet nie jest jej przykro, czy smutno, nie jest zrozpaczona. Nie myśli wcale tak. Bo jej jest już wszystko zupełnie ganz egal

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s